DreamWorks Polska Wiki
Advertisement

Jest to scenariusz czterdziestego siódmego odcinka drugiego sezonu serialu produkcji DreamWorks Animation, Pingwiny z Madagaskaru, "Nie wolno prześledzić", wyemitowanego w Stanach Zjednoczonych 16 czerwca 2011 roku, natomiast w Polsce 29 września 2011 r. Skipper, Kowalski i Szeregowy delektują się smakiem świeżych śledzi, co powoduje u nich krytyczne zaburzenie mózgu. Rico ma poważne zadanie aby ich uratować zanim szaleństwo wzrośnie.

Nie wolno prześledzić[]

Scena I: Baza pingwinów[]

Skipper kończy wykonywać model statku w butelce przymocowując do niego żagle.
Skipper: Bardzo przyzwoicie wyglądająca łódencja! Zwykle łódencje tak ładnie mi nie wychodzą, ale ta łódencja— (Przerywa go śmiech Szeregowego. Po spojrzeniu się na niego przez chwilę, pingwin przestaje się śmiać.)
Szeregowy: Uuu, yyy...
Skipper: Rico, poproszę ostatni element kadłuba. (Rico bierze pudełko i je przeszukuje.) No, hyżo, hyżo! Ostatni element, kończymy.
Rico: No, nie ma.
Skipper: Ostatni element.. zaginął! (Trzaska swoimi płetwami o stół, przez co butelka się toczy.) Tygodnie pracy.. na marne! Ach, ach, ach! (Robi to ponownie, butla się toczy w inną stronę, jednak Kowalski ją łapie i podaje Skipperowi.)
Kowalski: Eee, szefie...
Skipper: Ech, Kowalski! Zakryć uszy młodego. Mam zamiar użyć słów nieurodziwych.
Kowalski i Rico zasłaniają/zatykają uszy Szeregowego. Ekran jest skierowany na wybieg pingwinów na zewnątrz, natomiast Skipper zaczyna wściekle krzyczeć.
Skipper: FUZJA, MUSZKIET, STRYCHNINA, CYKUTA, ZASKROŃCE, PODAGRA, MORAWA!!!!!! (W tle słychać odgłosy ptaka, ekran pokazuje z powrotem bazę.)
Rico: Łał.
Szeregowy: Ja i tak słyszałem. (Rico się uśmiecha.)

Scena II: Wybieg dla szympansów[]

Pingwiny wraz z Masonem i Edkiem rozmawiają o statku.
Mason: Jasne, możemy podać adres producenta. Pytanie tylko, po co wam on?
Skipper: Naczelne, to operacja o podłożu osobistym, zemsta za brak elementu. Im mniej wiecie, tym lepiej. (Edek zaczyna mówić językiem migowym.)
Mason: (Tłumacząc j. migowy Edka) Kolega mówi, że w zestawie nie brakuje elementów. To model statku S.S. Fiskenlukt.
Skipper: Z DANII?!
Mason: Blisko! Z Norwegii.
Szeregowy: Szef chyba nie ma problemu z Norwegami, co, szefie?
Skipper: Problemu nie mam, ależ stosunek ambiwalentny to i owszem.
Kowalski: Podobno wymyślili krajalnicę do sera!
Skipper: (Nudnawo) No, to punkt dla Norwegii.
Mason: (Kontynuuje tłumaczenie) Sto lat temu Fiskenlukt zatonął przy nowojorskim brzegu, a wraz z nim ładunek marynowanych śledzi. (Pingwiny zaczynają być rozproszone słuchaniem o śledziach.)
Szeregowy: To pyszny ładunek! Delikatne.. w dziobie rozpływające się śledzie.
Rico: Ryba..
Mason: Ten brakujący element obrazuje dziurę, która była przyczyną zatonięcia. Ma przypominać marynarzom, że potęga wód morskich— (Patrzy się na pingwiny oraz na ich wyrazy twarzy.) Zgaduję, że myślami jesteście nadal przy śledziach, prawda?
Skipper: Pełen rybnych dóbr statek rozkoszy, właśnie dojrzał i czeka nas zbiór. (Rico, głodny, bełkocze.)
Kowalski: Tak, towar jest zaiste dojrzały. Po stu latach marynacji podwodnej, śledzie powinny smakować co najmniej, jak boski nektar wymieszany z— trzymajcie mnie, bo zaraz eksploduję!
Rico zaczyna chaotycznie bełkotać, bierze butelkę, którą próbuje walnąć. Niestety, po nieudanej próbie otworzenia łamiąc ją na kawałki oraz pobicia Masona w głowę, w otwór pingwin wtyka także trzepoczący się język, swoją stopę i płetwę. Jest uspokojony przez Skippera.
Skipper: (Policzkuje Rico.) Przywołuję was do porządku, towarzyszu. To nie miejsce i czas na takie teatry!
Szeregowy: Poważnie? A kiedy jest—
Skipper: Za równo osiemnaście minut. Zbiórka przy brzegu w zatoce.

Scena III: Nowojorska zatoka[]

Łódź podwodna pingwinów samodzielnie się opuszcza prosto do wody, Skipper zamyka właz obserwując dany obszar miasta.
Kowalski: (Sfrustrowany.) Przeklęte norweskie mapy! Kto u diabła stosuje jeszcze brodę metryczną?!
Szeregowy: (Zawiedziony.) Sonar nic nie pokazuje!
Skipper: Spokojnie. Czuję, że jesteśmy już bardzo blisko celu. Rybny szósty zmysł Rico powinien zaraz—!
Rico: (Zaczyna węszyć, następnie bełkota ze szczęścia, biegnie bez świadomości, że w łodzi jest szyba, jednak spada.) Ryba, ryba! Ryba!
Skipper: Panie Kowalski, skrzydło na ster! Podążać za instynktem! (Rico wskazuje na lewą stronę, a Kowalski skręca w stronę portu.)
Rico: Ryba!
Ostatecznie Rico wącha coś, co jest w innym kierunku, Kowalski skręca w tą stronę. Łódź płynie przez obie strony dopóki nie zatrzymuje się ona na ekranie z części przedniej, wyglądającej jak statek w butelce Skippera. Wszystkie pingwiny szybko dochodzą do szyby.
Skipper: Jest i nasza zguba! Kowalski, opcje odzysku śledziowego.
Kowalski: Tutaj, szefie, nie będzie łatwo! Słona woda pewnie wpłynęła na skrzynię, że ta może w każdej chwili się rozpaść! Powinniśmy działać przede wszystkim powoli w sposób—
Rico: (Biegnie obok pingwinów.) Łuu-huu!
Kowalski: (Panikuje.) Nie, Rico! Niegrzeczny!
Skomputeryzowany głos: Torpeda poszła. (Rico jest wystrzelony z tuby torpedowej.)
Skipper: Skąd tyle bąbelków?
Rico: (Nurkując szybko i prosto do skrzyni bełkocze, jednak jest złapany za stopy przez pingwiny.) Aaa, niech to!
Skipper trzęsie swoją głową, po czym on oraz Kowalski i Szeregowy go uwalniają i pozwalają przenieść do łodzi skrzynię. Kiedy pingwiny ją niosą, Kowalski niespodziewanie pierdzi. Wracają oni do jej zabierania, co kończy się sukcesem, a Rico płynie pod nią.
Kowalski: Spokojnie, spokojnie.. (Dolna część skrzyni spada, a wraz z nią tona śledzi. Później wskazuje na Szeregowego.) Jego wina.
Skipper: (Rico wpada w szał, jednak podtrzymuje go o ścianę.) Ej, ej, ej, Rico! Miało być spokojnie i elegancko. Ryb starczy dla każdego z nas, tak? Trzeba tylko podejść do tematu w sposób uczciwy.
Kowalski: (Ślizga się jedząc ryby.) Szefie, szef musi spróbować tej delicjozy! Aaaa!
Skipper: Oj, chyba się pokuszę.
Rico zaczyna próbować wziąć sobie jednego śledzia, aby go zjeść, jednakże Skipper, Kowalski i Szeregowy jedzą każdy z nich zanim to on go weźmie. Później bierze jego ostatni kawałek, niespodziewanie wylatuje z jego płetw i wpada do ust Szeregowego.
Szeregowy: (Po połknięciu śledzia.) Mmm, pyszny deserek!
Skipper: I widzicie, Rico? W sam raz ryb starczyło. Wszyscy najedzeni? Pełny brzuch? Pełny? Super. (Rico skomle.)

Scena IV: Baza pingwinów i wybieg[]

Wszystkie pingwiny schodzą na dół z drabiny wchodząc do swojej bazy. Skipper, Kowalski i Szeregowy czują się pełni po zjedzeniu dużej ilości śledzi. Zasmuca to Rico, który jest cały czas głodny.
Kowalski: Panowie, nasze kubki smakowe czeka emerytura. Już nigdy, przenigdy bowiem nie zaznają takiej uciechy gastrycznej, przenigdy. (Rico wali swoją głową w agonii o drabinę.)
Szeregowy: Ten śledź był tak dobry (Powoli dostaje natychmiastowego, acz krótkiego zeza wpadając w trans.), że chyba przekonałem się do ryb! (Skipper i Kowalski śmieją się razem.)
Szeregowy: (Śmieje się maniakalnie, później wraca do świadomości.) Nie, no, serio, dobra ryba.
W tym czasie Rico mamrocze pod nosem, otwiera drzwi i bierze sardynki schowane pod puszką napoju gazowanego.
Skipper: A wy nadal głodni? Po za tym, jak można jeść zwykłe sardynki po tym niebagodnym śledziku? (Ociera swój brzuch, natomiast Kowalski głośno beka i ociera swój dziób.)
Szeregowy: (Wpada w stan maniakalny.) SARDYNKI!!! RYBA!!! (Biegnie do Rico, jednak odsuwa od niego sardynki, wykopuje go i patrzy się wściekle. Szeregowy ląduje na ścianę i zostaje niezwłocznie trzymany przez Skippera i Kowalskiego, tak aby się nie uwolnił z ich płetw.)
Skipper: Szeregowy! Co się z wami dzieje!
Szeregowy: RYBAaA!!!! (Śmieje się maniakalnie.)
Skipper: (Przestraszony.) Kowalski, analiza, proszę!
Kowalski: (Mierzy głowę Szeregowego i przykłada szkiełko kontaktowe do jego oka.) Rozbiegany wzrok... (Wkłada do jego buzi lizaka, gdzie w tym czasie szaleńczo macha swoimi płetwami w górę i w dół.) Tańczący język...
Szeregowy: (Gryzie płetwę Kowalskiego, uwalnia się od pingwinów i biegnie do Rico, który go kilkukrotnie popycha.) RYBA!!! AAA!!!!
Kowalski: Wielkie nieba! norweski śledzik był najwyraźniej zbyt dojrzały!
Skipper: Nigdy, przenigdy nie zrzucajcie winy na rybę!
Kowalski: Ale, taka jest prawda! (Bierze podkładkę do pisania z klipsem i ołówek.) Szeregowy złapał bakteryjną demencję Pesca-pesca! To rzadka choroba mózgu, będzie się powoli zamieniał w rybopatę!
Rico: Hej! On jest psychopatą!
Skipper: Właśnie, dwóch takich nie potrzebujemy. Trzeba to leczyć.
Kowalski: Powinno przejść w ciągu doby pod warunkiem, że się nie zaogni infekcji! (Bierze ekran, na którym jest narysowana ryba.) Znaczy to permanentny zakaz spożywania ryb. Jeśli Szeregowy choćby zje jedną, małą sardynkę, zostanie już taki na zawsze.
Szeregowy: (Wlatuje i demolizuje ekran.) RYBAaAa!!!!!!
Rico figlarnie przysuwa puszkę sardynek blisko twarzy Szeregowego i ją odsuwa. Kiedy próbuje ją wziąć, Skipper i Kowalski go trzymają i nie wypuszczają ze swoich płetw, a także krzyczy kilkukrotnie słowo "RYBA!". Wszystko jest powtarzane kilka razy.
Skipper: Przestańcie!
Kowalski: Z drugiej strony można mieć nadzieję, że Szeregowy na przyszłość rozsądniej będzie karmił się śledziami. (Chichocze.)
Skipper: Kowalski, zjedliście podobną ilość?
Kowalski: (Jego prawe oko się niespodziewanie porusza, wraca na chwilę do normalności, jednak wpada on w trans znacząc, że jest on dotknięty chorobą.) Tak! W sumie to owsze— DORSZ!! MAKRELA!! AHAHAHAaAa!!!!! (Kowalski biegnie szybko i rzuca się na Rico, jednak go on popycha. On także spada na ścianę, jest kontrolowany wraz z Szeregowym przez Skippera, którzy są kilkukrotnie policzkowani.)
Skipper: Rico, zostało nas tylko tutaj dwóch przytomnych. Pamiętajcie, nie wolno im jeść ryb przez 24.
Rico: (Podejrzanie.) Eee, a co z szefem?
Skipper: (Pewny siebie policzkując cały czas pingwiny.) Najwyraźniej moja stalowa odporność pokonała bakterią tej rybiej infekcji.
Rico: Och. (Patrzy się ponownie na Skippera.)
Skipper: Naprawdę. (Rico ponownie się na niego patrzy.) Bez obaw. (Rico patrzy się na niego po raz ostatni.) Odporność tytanicznie legendarna.
Rico się uśmiecha z myślą, że jest wszystko w porządku. Niestety, Rico zaczyna wpadać w panikę słysząc Skippera cały czas policzkującego Kowalskiego i Szeregowego. Patrzy się już ostatni raz na pingwina, którego mózg już został niezwłocznie zakażony.
Skipper: RYBAAAAAAAAAA!!!!!!
Rico: AAAAAAAAAAA!!!!
Rico szybko je sardynki z puszki i jest goniony dookoła bazy przez bardzo głodne pingwiny. Następnie blokuje on drzwi.
Rico: Aaa-aa-aa! Ryba!
Alice: (Na zewnątrz.) Pora karmienia!
Skipper, Kowalski i Szeregowy: (Cisza, później wychodzą drabiną z bazy.) RYBAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!! (Wyskakują chaotycznie bełkocząc. Rico także wychodzi i zamyka wejście.)
Alice: (Rzucając ryby.) Zapchajcie się, wy ohydne stworzenia.
Pingwiny próbują złapać swoje ryby, jednak Rico je je wszystkie zanim je wezmą. Alice rzuca więcej ryb, które są łapane przez Rico.

Scena V: Wybieg dla lemurów[]

Lemury oglądają szalejących pingwinów ze swojego wybiegu.
Maurice: Zawsze myślałem, że Rico jest tylko jeden.
Król Julian: Heh? Co? Pewnie pingwiny urządzają sobie przebieranki i udają siebie nawzajem! Heh, to ja będę Maurice'm. (Rozciąga swoje uszy, śmieje się, chrząka, mówi niskim głosem i udaje Maurice'a.) Cześć wszystkim. Przestańcie się weselić, trzeba się smucić, heh. Wszyscy muszą się smucić, hehe.
Maurice: (Obrażony.) Królu, ja wcale nie mówię w ten sposób.
Król Julian: (Udaje robota, mówi monotonnie) Tak. Wła-śnie. Mówisz.
Maurice: Tak mówią roboty.
Król Julian: (Monotonnie.) Koniec. Transmisji.
Mort: A ja będę naszym królem! To znaczy, że... (Patrzy się na swoje stopy, których palce się ruszają jedna po drugiej.) Mam stopy! (Próbuje przytulić swoje stopy tocząc się na poza ekranem.)

Scena VI: Wybieg dla pingwinów + inne[]

Alice kontynuuje rzucanie ryb, które kilka z nich są jedzone przez Rico.
Alice: Ej! Paskudne, łakome zwierzę! Daj się najeść reszcie ptaków! (Szturcha brzucha Rico ogromną pałką, który bełkocze.)
Alice rzuca trzy ostatnie ryby głodnym pingwinom. Po szybkim mianie pomysłu, Rico zwraca czerwoną kuszę, z której trzy strzały trafiają na ryby, które wlatują do innych wybiegów. Pierwsza z nich wlatuje na wybieg flaminga Pinky'ego, dokładniej blisko jego stopy, po czym przestraszony głośno oddycha.
Marlenka: (Po zauważeniu, że druga ryba trafia na jej wybieg, a dokładnie na drzewo, gdzie w tym czasie opala się na leżaku.) Uuu, szaszłyczek!
Ostatnia ryba znajdzie się na wybiegu nosorożców. Bez zaskoczenia w tle trafia ona wraz ze strzałą w tył Roy'a, który krzyczy głośno z bólu. Rico z tego powodu się wstydzi, chowa za swoimi plecami kuszę i swawolnie pogwizduje.
Alice: (Sarkastycznie.) Fajnie. Znaczy, najedzeni? (Pingwiny wciąż są głodne ryb.) Nie mam do was siły. (Odchodzi.)
Rico: Eee-eee! Nie ma ryby! (Słyszy dostawcę.)
Dostawca: (W tle.) Szefowo? (Później przed wejściem do zoo do Alice.) Gdzie zrzucić te świeże filety z dorsza?
Rico: Och, niech to..
Skipper, Kowalski i Szeregowy: RYBAAA!!!!!

Scena VII: Magazyn zoo (Zewnątrz)[]

Niestety, Skipper, Kowalski i Szeregowy uciekają z wybiegu. Wyskakują oni z przedniej części ciężarówki dostawcy, który czytał wcześniej swoją poranną gazetę.
Skipper, Kowalski i Szeregowy: RYBAAAAAAA!!!!!!! (Pingwiny próbują swoimi głowami zniszczyć szybę.)
Dostawca: To jakiś zły sen! To się nie dzieje! (Wciska gaz, a ciężarówka wyjeżdża z zoo tyłem wraz z pingwinami stojącymi z przodu ciężarówki.)
W tym czasie po zauważeniu tej sytuacji Rico skacze na górę bramy wejściowej prześlizgując się przez nią, wyskakuje z niej i trafia do jadącej ciężarówki jadącej prosto do miasta. Ciężarówka prawie uderza o jedną z taksówek, jednak się one bezpiecznie omijają.

Scena VIII: Nowy Jork[]

Dostawca jedzie dookoła Nowego Jorku trudząc się z pingwinami, które cały czas są głodne ryb.
Kowalski i Szeregowy: RYBA! RYBA! RYBA! (Dostawca włącza funkcję wycieraczek, na których wiszą następnie pingwiny.)
Dostawca: AAA!!
W tym czasie kiedy Rico podchodzi do pingwinów, zwraca on przetykaczkę toaletową, która pozwala mu nie wylecieć z ciężarówki w niespodziewanym czasie oraz pomaga mu się podtrzymywać.
Rico: (Stoi do góry nogami zza okna, do dostawcy machając swoimi płetwami) Zatrzymaj ciężarówkę!
Dostawca krzyczy na widok Rico i traci panowanie nad pojazdem, który zaczyna jechać w różnych kierunkach oraz jest ścigany przez wóz policyjny. Wszystkie pingwiny z niej jak najszybciej wylatują.

Scena IX: Fabryka[]

Pingwiny wlatują prosto pod fabrykę trafiając swoimi dziobami do kartonów, z których spadają, a Rico jedno z nich je otwiera.
Rico: (Zmęczony) Ech.. żadnych... ryb.
Pracownik fabryki: (W tle.) No, dobra, ludziska! Tuńczyk się sam nie zapuszkuje, nie? (Po odgłosie syreny na ekranie widać ryby poruszające się na taśmie produkcyjnej.)
Rico: (Przeciera oczy zszokowany.) Co to, jakieś jaja? (Pingwiny biegną obok Rico, jednak ten je podtrzymywuje.)
Kiedy w tym czasie Rico boryka się z głodnym Skipperem, Kowalskim i Szeregowym, widzi on ogromną, sztuczną rybę stojącą na szczycie budynku na ulicy. Mając pomysł wskazuje na nią.
Rico: Ryba! Tam. (Pingwiny patrzą na to wskazywał Rico. W tle słychać rockową nutę gitarową, kiedy na ekranie jest pokazana sztuczna ryba.)
Skipper, Kowalski i Szeregowy: RYBAAAAAAAAAA!!!!!!!!!! (Szeregowy: RYBA!) (Pingwiny uciekają z fabryki.)
Rico: Hahaha! Ta, ta, ta, smacznego.
Pingwiny zaczynają jeść "rybę", krzycząc z bólu i wydając z siebie dziwne odgłosy. Rico spogląda na zegar i wzdycha wiedząc, że minie bardzo dużo czasu dopóki nie wrócą oni do normalności. Krzyki i odgłosy gryzienia pingwinów są w słyszane w tle, natomiast wskazówki zegara się obracają aż do samego poranka. W mieście ma miejsce kolejny dzień. Kiedy Rico się budzi, widzi, że sztuczna ryba została już zjedzona do rdzenia.
Skipper: (Po powrocie do normalności.) Rico? Dlaczego mam obolały cały dziób?
Rico śmieje się i bełkocze ze szczęścia, że pingwiny już normalnie funkcjonują, a choroba nareszcie im przeszła. Biegnie ich on przytulić, jednak wszyscy spadają na dół, co również słychać po za ekranem.

Scena X: Baza pingwinów[]

W bazie, Szeregowy idzie z fioletową poduszką, na której jest ogromna ryba. Rico skacze i klaszcze z radości.
Skipper: Tak więc oto, za wybitnie dzielną postawę w obliczu zagrożenia ze strony podobnych w liczbie trzech, nagrodą dla Rico będzie ceremonialny, wędzony dymem łosoś alaskański. (Rico się śmieje podekscytowany. Kiedy chce wziąć łososia, Skipper przez przypadek odciąga go od niego i mówi do wszystkich.) Nauczyliśmy się dzisiaj czegoś na temat nieziemskiego łakomstwa... (Rico przerywa Skipperowi, bierze rybę, ujeżdża ją jak konia oraz ją pożera.)
...że to działka Rico.

Napisy końcowe[]

Wersja polska na zlecenie Nickelodeon Polska: Start International Polska.
REŻYSERIA: Marek Klimczuk
DIALOGI POLSKIE: Tomasz Robaczewski
DŹWIĘK I MONTAŻ: Janusz Tokarzewski
KIEROWNIK PRODUKCJI: Dorota Nyczek
NADZÓR MERYTORYCZNY: Aleksandra Dobrowolska i Katarzyna Dryńska
UDZIAŁ WZIĘLI:
Skipper - Grzegorz Pawlak
Król Julian - Jarosław Boberek
Kowalski - Jacek Lenartowicz
Szeregowy - Tomasz Steciuk
Rico - Janusz Zadura
Maurice - Wojciech Paszkowski
Mort - Tomasz Bednarek
Marlenka - Monika Kwiatkowska
W POZOSTAŁYCH ROLACH: Cezary Nowak, Joanna Węgrzynowska, Paweł Galia, Artur Pontek i inni.
Advertisement